Nauka czytania i pisania w szkole podstawowej

Zaczyna się nowy rok szkolny, a dla najmłodszych uczniów to często pierwszy rok, w którym naprawdę mierzą się z czytaniem i pisaniem. Uczę w szkole podstawowej od ponad 40 lat, języka polskiego i matematyki, i przez te wszystkie lata widziałam setki dzieci na tym samym etapie: pełnych entuzjazmu, ale też pełnych obaw, czy im się uda. W tym artykule piszę, jak można im pomóc na starcie, bez zbędnej presji.

Dlaczego początek nauki czytania i pisania bywa trudny

Dla dziecka nauka czytania to nie jedna umiejętność, tylko kilka na raz: rozpoznawanie liter, łączenie ich w głoski, składanie głosek w sylaby, a sylab w słowa. Dorosłemu wydaje się to oczywiste, bo sam robi to automatycznie, ale dla sześcio- czy siedmiolatka to praca wymagająca ogromnej koncentracji. Widziałam przez lata, że dzieci, które na początku czytają wolno i z wysiłkiem, wcale nie muszą mieć z tym problemu w przyszłości: to naturalny etap, przez który przechodzi większość uczniów, tylko w różnym tempie.

Warto też pamiętać, że wrzesień, po dwóch miesiącach wakacji, to moment, w którym wiele dzieci wraca do czytania i pisania po długiej przerwie. To normalne, że na początku idzie wolniej niż w czerwcu, i nie jest to sygnał, że dziecko coś zapomniało na stałe, tylko że potrzebuje kilku tygodni, żeby wrócić do wprawy. W mojej pracy zawsze pierwsze tygodnie września traktuję jako czas na łagodne wejście w rytm nauki, a nie na sprawdzanie, ile dziecko pamięta z poprzedniego roku.

Co zmieniło się przez te wszystkie lata, a co zostaje takie samo

Zmieniły się podręczniki, metody nauczania, nawet sposób, w jaki dzieci spędzają czas wolny, bo dziś znacznie więcej czasu zajmują im ekrany niż książki. To rzeczywiście utrudnia naukę czytania, bo dziecko ma mniej naturalnego kontaktu z tekstem drukowanym niż jeszcze dwadzieścia czy trzydzieści lat temu. Natomiast to, co się nie zmieniło, to potrzeba cierpliwości i regularności. Żadna nowa metoda nie zastąpi codziennego, choćby krótkiego, wspólnego czytania z dzieckiem, a to właśnie ono najbardziej przyspiesza postępy, niezależnie od tego, jaki rok akurat mamy.

Podobnie jest zresztą z matematyką: dzieci, które we wrześniu gorzej radzą sobie z liczeniem niż w maju, zwykle po prostu potrzebują chwili, żeby przypomnieć sobie to, co umiały wcześniej. Nie traktowałabym tego jako powodu do niepokoju, tylko jako naturalny element powrotu do szkoły po przerwie.

Z mojego doświadczenia: gdzie najczęściej pojawiają się trudności

Najczęściej widzę u dzieci mylenie liter o podobnym kształcie, jak b i d czy p i g, co jest zupełnie naturalnym etapem rozwoju i mija samo, jeśli dziecko ma wystarczająco dużo praktyki w czytaniu i pisaniu. Drugi powtarzający się problem to przejście od czytania sylabami do czytania całych wyrazów: część dzieci utyka na tym etapie dłużej niż rówieśnicy, bo boi się pomyłki i wraca do czytania litera po literze, zamiast spróbować przeczytać słowo od razu. W takich sytuacjach staram się nie poprawiać dziecka od razu przy każdym błędzie, tylko dać mu chwilę na samodzielną próbę, bo ciągłe przerywanie tylko wzmacnia niepewność.

Co mogą zrobić rodzice w domu

Nie trzeba specjalnych metod ani materiałów, żeby wesprzeć dziecko w domu. Wystarczy kilkanaście minut dziennie wspólnego czytania, najlepiej na głos, na zmianę: raz czyta dziecko, raz rodzic. Dzięki temu dziecko słyszy płynne czytanie dorosłego, a jednocześnie samo ćwiczy, ale bez poczucia, że musi przeczytać cały tekst w pojedynkę. Ważne jest też, żeby nie porównywać dziecka do rówieśników ani do starszego rodzeństwa, bo tempo nauki czytania bywa bardzo różne, a presja porównań zwykle tylko zniechęca, zamiast motywować.

Chwal wysiłek, nie tylko efekt

Jedna rzecz, którą powtarzam rodzicom od lat, to chwalenie dziecka za samo podjęcie próby, a nie tylko za bezbłędny wynik. Dziecko, które usłyszy pochwałę za to, że próbowało przeczytać trudne słowo, nawet jeśli się pomyliło, chętniej spróbuje ponownie przy następnej okazji. Dziecko, które słyszy uwagę tylko wtedy, gdy popełni błąd, z czasem zaczyna unikać czytania na głos, bo kojarzy je głównie ze stresem. Ta drobna zmiana w sposobie reagowania na błędy potrafi zrobić bardzo dużo w pierwszych miesiącach nauki.

Kiedy warto pomyśleć o dodatkowym wsparciu

Dodatkowe zajęcia mają sens przede wszystkim wtedy, gdy widać, że dziecko czuje się coraz bardziej zniechęcone do czytania i pisania, a nie tylko wtedy, gdy czyta wolniej niż koledzy z klasy. Warto też sięgnąć po pomoc, jeśli w domu trudno o regularność, na przykład z powodu napiętego grafiku, bo to właśnie systematyczność, a nie liczba godzin naraz, najbardziej pomaga w tym wieku. Dodatkowe lekcje w spokojnej, przyjaznej atmosferze mogą dać dziecku to, czego czasem brakuje w klasie pełnej innych uczniów: więcej czasu i uwagi poświęconej właśnie jemu.

Jeśli zastanawiasz się, jak wesprzeć swoje dziecko w nauce czytania, pisania lub matematyki na start nowego roku szkolnego, umów się na bezpłatną lekcję próbną, porozmawiamy o tym, co może pomóc właśnie Waszemu dziecku. Więcej o zajęciach znajdziesz też na stronie korepetycji z języka polskiego.


Barbara F.: nauczycielka szkoły podstawowej w TutorLink, uczy języka polskiego i matematyki. Ponad 40 lat doświadczenia w pracy z dziećmi.

📚 Korepetycje z każdego przedmiotu! Znajdź swojego korepetytora i umów pierwszą lekcję już od 79 zł/lekcję Umów lekcję →
WhatsApp Messenger Zadzwoń E-mail
Masz pytanie? Napisz do nas 👋